środa, 26 września 2012
GMO - coś w trawie zapiszczało
I mamy pierwsze koty za płoty... Niestety, wszelkie znaki na niebie i ziemi wskazują na szkodliwość tych produktów zarówno na świat zwierzęcy jak i ludzi! Jak widać pierwotne badania przeprowadzono "nieskutecznie", a może specjalnie tak to zrobiono...
O modyfikacjach GMO wspominałem w postach nie koniecznie z nimi bezpośrednio związanymi:
TUTAJ i TUTAJ
Dziś mamy kolejne potwierdzenie szkodliwości "produktu" GMO jako takiego. Dochodzi jeszcze kwestia "ochrony roślin" - i niesamowitego parcia na rynek... ale to już inna kwestia, której można uciąc łeb przy samej d...
Czytając tekst (LINK) i ogladając załączone filmiki trudno oprzeć się wrażeniu, że wielcy tego świata dążą do jego destrukcji... Póki co, tak to wygląda niemal w każdej dziedzinie.
W myśl tego co zobaczyłem na załączonych filmach można by wnioskować, że firmom zależy tylko na szybkim zarobku, a co jeśli poprzez takie działania dąży się do ograniczenia populacji ludzkiej, tyle że w sposób "zawoalowany"?
Świat filmowy niejednokrotnie pokazywał skutki takich działań, próby takich modyfikacji... tylko czy my takie sygnały potrafimy weryfikować? Odczytywać?
By nie być gołosłownym, i tak na szybko:
1. Rundskop - i te umięsnione zastrzykami byki...
2. Cała seria Resident evil
3. The Constant Gardener - jaki "piękny" obraz badań na całych populacjach - fuj...
4. Serenity - kolejny nie udany eksperyment...
Te kilka przykładów, nie koniecznie super trafnych ale zaznaczających sam schemat, oddaje całą ideę.
To filmy...a co w realiach? Jak widać GMO, gdzieś tam przywrócono do "życia" bakterie dżumy...
A czy mamy pojęcie co może dziać się w laboratoriach wojskowych? Co tam nam szykują?
PAN NIE JEST ZADOWOLONY...
O modyfikacjach GMO wspominałem w postach nie koniecznie z nimi bezpośrednio związanymi:
TUTAJ i TUTAJ
Dziś mamy kolejne potwierdzenie szkodliwości "produktu" GMO jako takiego. Dochodzi jeszcze kwestia "ochrony roślin" - i niesamowitego parcia na rynek... ale to już inna kwestia, której można uciąc łeb przy samej d...
Czytając tekst (LINK) i ogladając załączone filmiki trudno oprzeć się wrażeniu, że wielcy tego świata dążą do jego destrukcji... Póki co, tak to wygląda niemal w każdej dziedzinie.
W myśl tego co zobaczyłem na załączonych filmach można by wnioskować, że firmom zależy tylko na szybkim zarobku, a co jeśli poprzez takie działania dąży się do ograniczenia populacji ludzkiej, tyle że w sposób "zawoalowany"?
Świat filmowy niejednokrotnie pokazywał skutki takich działań, próby takich modyfikacji... tylko czy my takie sygnały potrafimy weryfikować? Odczytywać?
By nie być gołosłownym, i tak na szybko:
1. Rundskop - i te umięsnione zastrzykami byki...
2. Cała seria Resident evil
3. The Constant Gardener - jaki "piękny" obraz badań na całych populacjach - fuj...
4. Serenity - kolejny nie udany eksperyment...
Te kilka przykładów, nie koniecznie super trafnych ale zaznaczających sam schemat, oddaje całą ideę.
To filmy...a co w realiach? Jak widać GMO, gdzieś tam przywrócono do "życia" bakterie dżumy...
A czy mamy pojęcie co może dziać się w laboratoriach wojskowych? Co tam nam szykują?
PAN NIE JEST ZADOWOLONY...
wtorek, 25 września 2012
Polityki gospodarczej i Polski... obraz, szaraka oczami...
Z dnia na dzień
ciekawiej przedstawia się ten obraz... „Lanszaft” rzekł bym.
Nijakie to, zakłamane, stłamszone, oszukańcze – by(d)le jakie.
Z jednej strony dwie
siły polityczne ścierające się z powierzchni ziemi, z drugiej
biedny ludek pracujący na czarno... albo „legalnie” po 14h na
dobę, bo na raty i rachunki nie wystarcza.
Przed oczy wstawia nam
się dwie drogi, i obie złe... bo jak wybrać z dwojga złego? Tak
jak po śmierci Lecha Kaczyńskiego? Pamiętam jak dziś wielką
obrazę na słowa artysty, który „ośmielił się” powiedzieć
przed kamerami mniej więcej tak: „jeśli mam wybierać mniejsze
zło, to nie wybieram żadnego i na wybory nie idę..” - och jak
pojechano po nim, jaki to on nieodpowiedzialny... A czy można
wybierać „mniejsze zło”?
Nie powinno być
„szarosci”, „szarej strefy”.
Zamiast rozbudowywania
przepisów, praw, obowiązków wypadałoby skupić się na ich
uproszczeniu i prostym, życiowym ekzekwowaniu. Nie trzeba do tego
100 tys nowych etatów urzędniczych, nie trzeba obiecanek
niespełnionych.
Od lat uczy się nas
jak przepisy „omijać”, kombinować...jak podatków nie płacić...
Od lat czytam również
wypowiedzi „prostych”, drobnych sklepikarzy, handlarzy jak się
im śrubę przykręca... ale to akurat prawda jest, bo „wielkim”
tego swiata nie przeszkadza to w „kombinowaniu i omijaniu”, tym
małym też nie, tyle że Ci mali ponoszą dużo większe koszty, bo
ich nie stać na „kombinowanie i omijanie”, i nie mają na to
czasu!
Przykład? Sklepik
osiedlowy, właściciel jest tam już o 4 rano, musi przyjąć chleb,
nabiał, warzywa. Otwierte w zasadzie od tej 4 rano, bo część
ludzi o 5-6 już wychodzi do pracy, a świeży chlebek i rzodkiewkę
wypada zjeść. Teoretycznie tak do 10-11 jest ruch, prawdę mówiąc
mógłby zamknąć o tej 11 i do 13-14 zrobić przerwę, tyle że
mieszka ok 30 min drogi od sklepu, więc jaki jest sens tracić
godzinę na przejazd? Lepiej w tym czasie sprawdzić faktury, i
papiery inne... potem do ok 20ej dalszy handel... a od 18 wyprzedaje
warzywa które następnego dnia nie doczekają, bo lepiej grosz
chocby odzyskać niż stracić... i tak co dzień, prócz niedzieli –
bo wtedy wolne...
Powiecie że tak sobie
wybrał, że nie może mieć źle, skoro to ciągnie... Ano i on nie
marudzi, choc musi trzy zusy opłacić, podatki... pytanie jak to 3
zusy? Ano jedna pani na zwolnieniu, jedna w ciąży... a pracować
nie ma komu... taka polityka socjalna... to tylko wierzchołek
góry...
Trochę się pokręciłem
po sklepikach, kwiaciarenkach, taksówkach, małych zakładach
ślusarskich, mechanicznych... Porozmawiałem z właścicielami, i co
się wyłania?
Woleliby prosty podatek
liniowy od skomplikowanego vatu, podzielonych stawek itp., itd. Jedną
prostą składkę ubezpieczeniową, a nawet ubezpieczenie obowiązkowe
„zakładu” jako całości.
Przykład kombinatora
podatkowo-pracowniczego, a mam, i to kombinator w świetle prawa!
Jak nie płacić za
pracownika zusu, podatku... proste, zatrudniać bezrobotnego na
przyuczenie, na 3-6 mcy (w tym czasie koszta ponosi „państwo”),
potem go zwolnic na miesiąc-trzy (wraca na zasiłek i dalej „państwo
go utrzymuje”), potem delikwenta znowu zatrudnić na 3-6 miesięcy
(jest już przeszkolony, więc przyuczenie trwa miesiąc a dalej
pracuje jak każdy, tyle że dalej na koszt UP cazytaj „państwa”),
i tak wkoło przez rok, dwa... Jaki z tego wniosek?
Ano taki, że „ZAKŁAD”
praktycznie przez cały okres zatrudnienia nie ponosi kosztów
ubezpieczenia, zasiłków... Nie jestem specjalistą, ale tu
wystarczająco widać jak „wielkich” stać na kombinowanie. A
słowo „państwo” w tym wywodzie należy czytać „PODATNICY”
czyli każdy z nas!
Odbiegłem sprintem od
tematu.
Czy da się uzdrowić
coś, co jest chore już od samego początku?
Jak można zwalczać
korupcję kiedy na każdym kroku wyciągane są „dowody” na
„każdego”?
Kiedy jednostki do
walki z korupcją same są skorumpowane?
Jak tworzyć „prawo”
kiedy „urzędnicy” do tego powołani, tworzą bubel?
Jaki jest sens
wprowadzania ustaw bez wykładni, albo w nowej ustawie zapomina się
wykluczyć starą?
Jak wierzyć w
niezawisłośc sądów kiedy zasiadają w nich ci sami co 30-40lat
temu ludzie, a ich następcy to „wychowankowie”, pracujący jak
ich nauczyciele..?
Jak wierzyć
prokuratorom, o których co raz to głośniej?
Sam „rząd” to nic,
zostaje jeszcze „armia” urzędników, bezdusznych, nie myślacych
wykonawców bzdurnych przepisów...
Do wyciągnięcia
wniosków z. tego co napisałem wystarczy przeglad prasy codziennej,
czy papierowej, czy internetowej.
Jak widzę Polskę?
Obraz „nędzy i rozpaczy” i módlcie się, jeśli macie do kogo,
elito rządząca, bo co raz to więcej głosów przeciw wam...
Skrajnościom lud nie wierzy, bo już były, ale teorii środka też
nie ma.
W myśl kapitalizmu
wyprzedaliście ogromny majątek „narodu”, jak dziennikarze
pokazują za srebrniki, ludzie nie mają pracy, a wy piszecie i
mówicie co innego, to dlaczego połowa moich znajomych pracuje za
granicą? Wierzycie że wrócą z kapitałem? Wolne żarty...
Mnie jedynie sentyment
i syn trzymają w tym suwerenie unii... lecz z każdym dniem
utwierdzam się w decyzji wyjazdu, by zapewnić sobie i dziecku
należyty byt.
Poniżej kilka
„prostych” zdawałoby się spraw, a przez urzędasów i prawo
doprowadzonych do granic absurdu, oraz opinia, i coś czego nam
brak...
Wiedza zbyteczna... czy niezbędna?
Temat
powrócił całkiem przypadkiem podczas seansu filmowego... Oglądając
film „Tracker” z 2010r. Zastanowiłem się na wojnami burskimi, a
własciwie szacunkiem jakim jakim oficer brytyjski darzył dziwnego
człowieka... oraz jaki strach wzbudził ten człowiek w
podoficerze... także angliku, kiedy ten pojawił się na „ich”
wyspie...
Zastanowiły
mnie padające tam słowa o obozach „koncentracyjnych”, w których
zaginęła rodzina owego „dziwnego” osobnika...
Drążąc
trochę temat dowiadujemy się że „obozy koncentracyjne” to
wcale nie faszystowski wymysł... obozy takie istniały na długo
przed II wojną światową, tylko nie były tak „rozpropagowane”
jak niemieckie. Można by powiedzieć, wstydzono się ich, ich
ujawnienia. Nie miały one bezpośrednio na celu eksterminacji jako
takiej, ale robiły to „pośrednio”.
Pierwszymi
stricte obozami były w końcu XIX w. Tzw. „reconcentrados
„ na Kubie, wymysł n.b. gen.
Martineza Camposa. Kolejną ważną wzmianką są wspomniane wojny
burskie (1877-1902), i tutaj spotykamy się z obozami, które wg
pierwotnych założeń i opisów wcale „eksterminacyjne” wcale
nie są... tylko z założenia...
Później mamy rok 1911 i
spisy ocalałych Hererów – to już niemiecka robota... I tu
pojawiają się kartoteki, znakowanie więźniów, badania
„medyczne”...
Następnie mamy I wojnę
światową, tyle że tam mamy dziesiątki tysięcy „internowanych”.
Mało wspomina się rok
1917 i rewolucję w Rosji, oraz „5 listopada 1918 roku Rada
Komisarzy Ludowych w ogarniętej rewolucją Rosji wydaje słynny
dekret "O czerwonym terrorze", który przewidywał
zabezpieczenie Republiki Radzieckiej od wrogów klasowych przez
izolowanie ich w obozach koncentracyjnych. Ofiarami obozów - do
końca 1920 roku powstało ich 84 (obozy) z 50 tys. więźniów - już
nie obcych, ale obywateli własnego państwa.”
Dopiero II w. światowa
ukazuje z całym rozmachem machinę „obozów koncentracyjnych”.
Zaczęło się od filmu,
wydawałoby się zupełnie nie związanego z tematem... Czy to jest
wiedza zbyteczna?
Film polecam, bo jest to
ciekawa pozycja nie mieszająca we łbie...
A do tego co nieco
poszukać sobie w skarbnicy wiedzy... a dla leniwych choćby poczytać
tutaj lub tutaj
Czy można być zadowolonym? raczej nie... co nie umniejsza dobremu filmowi
Sny... śnienie i jak to z tym jest?
Od pewnego czasu
zastanawiałem się jak to jest z naszymi snami, dlaczego zapominamy
je niemal natychmiast po przebudzeniu, dlaczego w większości są to
„dobre” sny?
W przeważającej
większości moje sny są dobre, znacznie lepsze niż rzeczywistość,
może dlatego staram się po przebudzeniu je zapamiętać, a i
jeszcze z racji nic nie robienia to bywa że zasypiam ponownie i
próbuję je śnić dalej...Bo straszna jest świadomość że to
„dobro” wraz z przebudzeniem ucieka, i nawet nie można go
zapamiętać... Mnie pozostaje, przynajmniej przez pierwszych kilka
minut dobry humor... Potem, jak większość, zapominam, tylko
czasami w ciągu dnia jakiś przebłysk, wspomnienie. Czasami udaje
się zapamiętać ideę snu, i tak udało mi się zapamiętac jakieś
wyjątkowe sny, bardziej deja vu, czy sny tzw. prorocze.
Tych ostatnich miałem
w życiu kilka... na zasadzie deja vu, czyli: kurcze, ja to już
widziałem... brałem w tym udział...
Gdzieś czytałem, że
wpływ na nasze sny może mieć to co czytamy, z czym się zmagamy,
nasze problemy... jakiś wyjątek stanowiły wypowiedzi, że „dobre”
rzeczy z życia przeniosły się na sny...
Czyli: im gorszy,
smutniejszy dzień, tym lepszy, milszy sen... Czyżby sam mózg
kompensował nam straty dnia?
Czytam w 99% SF, ale
jakoś nie zauważam odzwierciedlenia tego w snach. No, może sny o
lataniu... ale okazuje się że nie jestem w tym wyjątkiem...
lataliśmy, latamy, będziemy latać w snach ;)
Pomijam sny erotyczne,
z których wyrosłem już dawno temu... bo chyba wiek dojrzewania ma
to do siebie, że takie właśnie sny mamy... ale bywają i teraz ;)
też miłe, ale i dużo bardziej „erotyczne” a nie mechaniczne ;)
Ponieważ ciężko
sobie przypominać co w konkretnych śnieniach było, to i trudno o
nich pisać. Sięgałem też do „senników” ale nijak się nie
sprawdzały... więc odłożyłem temat głęboko na półkę.
Zauważyliście że sny
z kategorii „straszne” śnią się najcześciej w nocy, kiedy
jest ciemno i się budzimy wystraszeni wśród tej ciemności?
Natomiast „dobre” sny trafiają się najczęściej nad ranem, tuż
przed przebudzeniem... albo i przebudzenie taki sen przerywa
(niestety...).
Dobrym jest jedynie to,
że i jedne i drugie najczęściej szybko zapominamy, ja mam to
szczęście że czasami udaje mi się jeden „dobry” sen
kontynuować przez kilka nocy...
Czego i Wam życzę..
niedziela, 23 września 2012
udany seans...
Przypadek rządzi naszym losem...
Z pewną taką nieśmiałością
rozpocząłem seans, nie czytałem recenzji, nie szukałem w
skarbnicy (internecie) informacji o nim. Trafił do mnie przez
przypadek... a z sobotniej nudy poobiedniej został włączony.
Obsada, jak i początek nie wciągnęły mnie... ale po kilkunastu
może minutach nie mogłem się oderwać. Niby taki „amerykański
film drogi”, lecz inny, nie tak obcesowy, nie tak nachalny, a i
brutalności w nim prawie nie uświadczysz, a co dopiero wulgarności.
Film nietuzinkowy, jak i poznanie jego
bohaterów w wędrówce przez ich kawałek życia, a wszystko to w
prostych, codziennych scenach. Tego nie można opisywać, to trzeba
obejrzeć.
„ - życia się nie wybiera tato,
życiem się żyje...”
Klasycznie opis dla niedowiarków TUTAJ
PAN JEST ZADOWOLONY...
sobota, 22 września 2012
tylko wytrwałością i pracą narody się bogacą...
"Niekorzystną sytuację na rynkach pracy w Europie wciąż potęguje kryzys gospodarczy. Wskaźnik stopy bezrobocia osób poniżej 25. roku życia utrzymuje się na ponad dwukrotnie wyższym poziomie w porównaniu do wartości stopy bezrobocia wszystkich aktywnych zawodowo. Zgodnie z danymi opublikowanymi przez Eurostat, w maju 2012 roku w Unii Europejskiej bez pracy pozostawało 5 517 mln osób, które nie ukończyły 25. roku życia. Stopa bezrobocia w tej grupie wiekowej wyniosła 22,7 proc."
To nie cytat z czarnowidztwa... a notka z (wp.pl)
PAN NIE JEST ZADOWOLONY...
To nie cytat z czarnowidztwa... a notka z (wp.pl)
PAN NIE JEST ZADOWOLONY...
jeden film...
Dziś na "tapecie" tylko jeden tytuł. "Red lights", reklamowany jako dramat, thriller... dla mnie to jeszcze science fiction... bo czyż nie dotyczy spraw na dziś "niebadalnych"?
Ładne ujęcie paranormalności, z jednej strony demaskowanie oszustów, z drugiej pozostaje coś, czego wyjaśnic się nie da... mimo dość słabych ocen.. polecam.
Dla wymagających konkretów...
PAN JEST ZADOWOLONY...
Ładne ujęcie paranormalności, z jednej strony demaskowanie oszustów, z drugiej pozostaje coś, czego wyjaśnic się nie da... mimo dość słabych ocen.. polecam.
Dla wymagających konkretów...
PAN JEST ZADOWOLONY...
żagle, żagle, żeglowanie i cumowanie...
Jedna z niewielu spraw sądowych, gdzie przychylam się do wyroku ;)
Prawie kazdy port pobiera opłaty za cumowanie, każdy pomost (keja) obarczony jest opłatą, jaką? wiedzą żeglarze... nie jest to mało... (jak pamiętam z lat poprzednich to ok 10-15zł). Są porty gdzie może stać 100-200 łajb... wiec tak naprawdę podatek od tego pomostu to "DNIÓWKA"!
Więc nie płaczcie panowie właściciele...
(Portowe myto)
Prawie kazdy port pobiera opłaty za cumowanie, każdy pomost (keja) obarczony jest opłatą, jaką? wiedzą żeglarze... nie jest to mało... (jak pamiętam z lat poprzednich to ok 10-15zł). Są porty gdzie może stać 100-200 łajb... wiec tak naprawdę podatek od tego pomostu to "DNIÓWKA"!
Więc nie płaczcie panowie właściciele...
(Portowe myto)
porażka sądu i premiera...?
nie można już byc w opozycji, nie mozna byc niezadowolonym...z naszej irlandii... pokazuje to artykuł "masowe grzywny..."
Sprawa stara, sąd i prokuratura potrzebowały 1,5 roku... śmiać się czy płakac?
Sprawa stara, sąd i prokuratura potrzebowały 1,5 roku... śmiać się czy płakac?
równi i równiejsi...
Przykro czytać, zwłaszcza że sam mam syna chodzacego do szkoły... i taka sytuacja nie tylko w Policach ma miejsce... Każdy rodzic powie ze jego dziecko "najważniejsze jest!" - poza marginesowymi wyjątkami. Jest coś za czego przykładem powinnismy podążać...
Przykład z Brazylii, od wielu lat dzieci przystępujące do komunii św. przede wszystkim są ubrane jednakowo!, pilnuje tego rada kościelna, rodzice są zobligowani do ubrania zarówno siebie jak i dzieci - schludnego i skromnego, kogo nie stać dostanie co trzeba od rady parafii. Przyjęcie po tym ważnym jakby nie było dla kazdego katolika święcie odbywa się na koszt któregos z najbogatszych parafian...i najczęściej na jego hacjendzie... Są tam wszyscy, dzieci, rodzice, zaproszeni goście... Mimo skrajnych różnic, ludzie ci potrafią przynajmniej pokazać że DZIECI w tym jednym dniu są RÓWNE!
Co się dzieje z nami? Wiadomo że dzieci to potencjał w który należy inwestować! Przypadek opisany w artykule (Obiadowa segregacja w szkole) nie powinien mieć miejsca w kraju rozwiniętym, humanitarnym etc. za jaki się uważamy!
PAN NIE JEST ZADOWOLONY...
Przykład z Brazylii, od wielu lat dzieci przystępujące do komunii św. przede wszystkim są ubrane jednakowo!, pilnuje tego rada kościelna, rodzice są zobligowani do ubrania zarówno siebie jak i dzieci - schludnego i skromnego, kogo nie stać dostanie co trzeba od rady parafii. Przyjęcie po tym ważnym jakby nie było dla kazdego katolika święcie odbywa się na koszt któregos z najbogatszych parafian...i najczęściej na jego hacjendzie... Są tam wszyscy, dzieci, rodzice, zaproszeni goście... Mimo skrajnych różnic, ludzie ci potrafią przynajmniej pokazać że DZIECI w tym jednym dniu są RÓWNE!
Co się dzieje z nami? Wiadomo że dzieci to potencjał w który należy inwestować! Przypadek opisany w artykule (Obiadowa segregacja w szkole) nie powinien mieć miejsca w kraju rozwiniętym, humanitarnym etc. za jaki się uważamy!
PAN NIE JEST ZADOWOLONY...
piątek, 21 września 2012
polityczna nekrofilia?
Czytając doniesienia codzienne, trudno pominąć ofiary katastrofy smoleńskiej i ich ekschumacje... Porażająca dośc myśl, bo prawie każdego z nas to nieuchronne kiedyś dotknęło. Rozumiem ludzi w których świadomości rodzi się zamysł o podmianie ciał, zwłaszcza po takiej katastrofie, i do tego jeszcze trudna wiedza o tym że ciało bliskiej nam osoby poćwiartowane wręcz leży w trumnie.
A wszystko owiane nutką polityczną... tylko zawoalowaną jeszcze...
i jak widać sprawa nabiera tempa... (będziemy kopać?)
A wszystko owiane nutką polityczną... tylko zawoalowaną jeszcze...
i jak widać sprawa nabiera tempa... (będziemy kopać?)
filmów oglądanie...
Seans nie zachwycił mimo dobrych
recenzji, nie wiem,może to moje nastawienie, może pogoda... bo
jednak obejrzałem, ale nie to żeby miał do niego wrócić...
Freelancers... chyba tylko dla
wybranych...
Guyver bohater ciemności - staruszek,
jak odgrzany kotlet... niestety nie wszystko z wiekiem nabiera
„smaku”.. Może gdyby miał naście lat, to by się zachwycał
scenami walki... potworami... i do tego wątkiem miłosnym. Film
tylko dla fanów SF, a i to dla wytrwałych...
Rundskop (Głowa byka), trudny film, bo
dramat „wielokrotny”. Dla mnie to porównanie człowieka do
zwierzęcia na poziomie „szprycowania” świństwem. W dość
zawoalowany sposób pokazuje skutki „poprawiania” natury z jednej
strony, a z drugiej próby (nieudolne, tylko chemiczne) naprawienia
krzywdy..
Trudny, ale wart poświęconego czasu,
bo to się dzieje.. gdzieś z boku... ale się dzieje... i to jest
smutne.
PAN JEST ŚREDNIO ZADOWOLONY...
czwartek, 20 września 2012
żeby sprawiedliwie było...
Najpierw należy przeczytać, potem zrozumieć... a jak klawiatury przy tym nie połamiecie to gratuluję nerwów... i postronków rzeczone trzymających... http://www.wolnyswiat.pl/20h3.html
PANU SIĘ KOZIK W KIESZENI ROSTWIERA!
PANU SIĘ KOZIK W KIESZENI ROSTWIERA!
Roboty, cyborgi... GMO
Kilka-nascie postów wstecz wspominałem o robotyzacji, i ogólnie postępie...
Dziś niejako po drodze natknąłem się na pewien komentarz ze strony NowegoEkranu, poniżej cytuję w całości:
Dziś niejako po drodze natknąłem się na pewien komentarz ze strony NowegoEkranu, poniżej cytuję w całości:
"Ustawa o nasiennictwie, wdrażanie GMO:
Najważniejsze zagrożenia:
- zagrożenie ekonomiczne (patenty) związane z produkcją żywności oraz nabywanie praw patentowych poprzez skażenie środowiska..
- zagrożenia skażeniem ekologicznym, którego skutków nie da się przewidzieć a dostępne wnioski wysunięte z dotychczasowych analiz wskazują, że skażenie to jest trwałe i nieodwracalne.
- zagrożenie skutkami zdrowotnymi dla każdego człowieka z wielkim podkreśleniem kobiet w ciąży i dzieci.
Prawo:
Art. 181 kodeksu karnego mówi:
§ 1 Kto powoduje zniszczenie w świecie roślinnym lub zwierzęcym w znacznych rozmiarach, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.
§ 2 Kto, wbrew przepisom obowiązującym na terenie objętym ochroną, niszczy albo uszkadza rośliny lub zwierzęta powodując istotną szkodę, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
§ 3 Karze określonej w § 2 podlega także ten, kto niezależnie od miejsca czynu niszczy albo uszkadza rośliny lub zwierzęta pozostające pod ochroną gatunkową powodując istotną szkodę.
Art. 23. k.c. Dobra osobiste człowieka, jak w szczególności zdrowie … ,pozostają pod ochroną prawa cywilnego niezależnie od ochrony przewidzianej w innych przepisach.
Każdy ma prawo do życia w bezpiecznym, nieskażonym środowisku.
Art. 24. § 1. k.c. Ten, czyje dobro osobiste zostaje zagrożone cudzym działaniem, może żądać zaniechania tego działania, chyba że nie jest ono bezprawne. W razie dokonanego naruszenia może on także żądać, ażeby osoba, która dopuściła się naruszenia, dopełniła czynności potrzebnych do usunięcia jego skutków, w szczególności ażeby złożyła oświadczenie odpowiedniej treści i w odpowiedniej formie. Na zasadach przewidzianych w kodeksie może on również żądać zadośćuczynienia pieniężnego lub zapłaty odpowiedniej sumy pieniężnej na wskazany cel społeczny.
W związku z Art. 5 k.c.
Art. 5. Nie można czynić ze swego prawa użytku, który by był sprzeczny ze społeczno-gospodarczym przeznaczeniem tego prawa lub z zasadami współżycia społecznego. Takie działanie lub zaniechanie uprawnionego nie jest uważane za wykonywanie prawa i nie korzysta z ochrony.
Art. 39. Konstytucji:
Nikt nie może być poddany eksperymentom naukowym, w tym medycznym, bez dobrowolnie wyrażonej zgody.
Uświadamiając sobie znaczenie przytoczonych faktów i zapisów prawnych, należy jednoznacznie stwierdzić, że większa część społeczeństwa jest obecnie poddawana eksperymentowi uwalniania żywej technologii genetycznej do środowiska i od lat poddawana eksperymentowi spożywania żywności pochodzącej z organizmów modyfikowanych genetycznie:
- bez wyjaśnienia, o co w tym chodzi,
- bez wyjaśnienia, jakie mogą być zagrożenia i konsekwencje,
- bez świadomego wyboru obywateli,
- i bez jakiejkolwiek wiedzy o istnieniu GMO u 66% obywateli Polski. [8]
W związku z powyższym, wprowadzanie na rynek technologii GMO jest jawnym łamaniem praw człowieka, Konstytucji RP, Kodeksu Karnego, Kodeksu Cywilnego oraz wielu praw międzynarodowych.
Jednocześnie należy oznajmić, iż osoby propagujące przeprowadzenie eksperymentu na tak wielką skalę i w sposób niekontrolowany, nawołują do popełnienia przestępstwa związanego z przeprowadzeniem eksperymentu naukowego, bez wiedzy osób, na których eksperyment ma zostać przeprowadzony.
http://maciejka.nowyekran.pl/post/59396,eksperyment-naukowy-kryptonim-gmo
http://pluszak.nowyekran.pl/post/22339,obywatelskie-zadanie-wstrzymania-glosowania-w-sprawie-ustawy-o-nasiennictwie
Złożyłem zeznania w tej sprawie.
- zagrożenie ekonomiczne (patenty) związane z produkcją żywności oraz nabywanie praw patentowych poprzez skażenie środowiska..
- zagrożenia skażeniem ekologicznym, którego skutków nie da się przewidzieć a dostępne wnioski wysunięte z dotychczasowych analiz wskazują, że skażenie to jest trwałe i nieodwracalne.
- zagrożenie skutkami zdrowotnymi dla każdego człowieka z wielkim podkreśleniem kobiet w ciąży i dzieci.
Prawo:
Art. 181 kodeksu karnego mówi:
§ 1 Kto powoduje zniszczenie w świecie roślinnym lub zwierzęcym w znacznych rozmiarach, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.
§ 2 Kto, wbrew przepisom obowiązującym na terenie objętym ochroną, niszczy albo uszkadza rośliny lub zwierzęta powodując istotną szkodę, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
§ 3 Karze określonej w § 2 podlega także ten, kto niezależnie od miejsca czynu niszczy albo uszkadza rośliny lub zwierzęta pozostające pod ochroną gatunkową powodując istotną szkodę.
Art. 23. k.c. Dobra osobiste człowieka, jak w szczególności zdrowie … ,pozostają pod ochroną prawa cywilnego niezależnie od ochrony przewidzianej w innych przepisach.
Każdy ma prawo do życia w bezpiecznym, nieskażonym środowisku.
Art. 24. § 1. k.c. Ten, czyje dobro osobiste zostaje zagrożone cudzym działaniem, może żądać zaniechania tego działania, chyba że nie jest ono bezprawne. W razie dokonanego naruszenia może on także żądać, ażeby osoba, która dopuściła się naruszenia, dopełniła czynności potrzebnych do usunięcia jego skutków, w szczególności ażeby złożyła oświadczenie odpowiedniej treści i w odpowiedniej formie. Na zasadach przewidzianych w kodeksie może on również żądać zadośćuczynienia pieniężnego lub zapłaty odpowiedniej sumy pieniężnej na wskazany cel społeczny.
W związku z Art. 5 k.c.
Art. 5. Nie można czynić ze swego prawa użytku, który by był sprzeczny ze społeczno-gospodarczym przeznaczeniem tego prawa lub z zasadami współżycia społecznego. Takie działanie lub zaniechanie uprawnionego nie jest uważane za wykonywanie prawa i nie korzysta z ochrony.
Art. 39. Konstytucji:
Nikt nie może być poddany eksperymentom naukowym, w tym medycznym, bez dobrowolnie wyrażonej zgody.
Uświadamiając sobie znaczenie przytoczonych faktów i zapisów prawnych, należy jednoznacznie stwierdzić, że większa część społeczeństwa jest obecnie poddawana eksperymentowi uwalniania żywej technologii genetycznej do środowiska i od lat poddawana eksperymentowi spożywania żywności pochodzącej z organizmów modyfikowanych genetycznie:
- bez wyjaśnienia, o co w tym chodzi,
- bez wyjaśnienia, jakie mogą być zagrożenia i konsekwencje,
- bez świadomego wyboru obywateli,
- i bez jakiejkolwiek wiedzy o istnieniu GMO u 66% obywateli Polski. [8]
W związku z powyższym, wprowadzanie na rynek technologii GMO jest jawnym łamaniem praw człowieka, Konstytucji RP, Kodeksu Karnego, Kodeksu Cywilnego oraz wielu praw międzynarodowych.
Jednocześnie należy oznajmić, iż osoby propagujące przeprowadzenie eksperymentu na tak wielką skalę i w sposób niekontrolowany, nawołują do popełnienia przestępstwa związanego z przeprowadzeniem eksperymentu naukowego, bez wiedzy osób, na których eksperyment ma zostać przeprowadzony.
http://maciejka.nowyekran.pl/post/59396,eksperyment-naukowy-kryptonim-gmo
http://pluszak.nowyekran.pl/post/22339,obywatelskie-zadanie-wstrzymania-glosowania-w-sprawie-ustawy-o-nasiennictwie
Złożyłem zeznania w tej sprawie.
Maciej Ka
19.09.2012 21:58:25"
Ze swojej strony wytłuściłem to, o czym wspomniałem naście postów wcześniej...
ŚWIADOMOŚĆ NASZA JEST ZEROWA!
PAN NIE JEST ZADOWOLONY!
Pawlak z Kargulem...
Jeszcze trochę a przyjdzie nam dochodzić swoich praw jak tytułowemu Pawlakowi... (jest u mnie jeszcze dwa granaty...)
Ostatnimi czasy stałem się dość wytrwałym czytelnikiem i oglądaczem poczynań redaktorów Nowego Ekranu, co poniżej widać|:
Z jednej strony medialna sieczka, a z drugiej zimny prysznic - magiel finansowy
Jak uwierzyć w niezawisłość sądu? - jawne-niejawne
Bo coś takiego jak honor to dla nich papier do d... i wcale nie żartem Król Julian rzecze: Hańba wam!
Tutaj jeszcze ciekawiej...
Wierzyć się w to nie chce, ale materiał nie kłamie...
PAN NIE JEST ZADOWOLONY...
Ostatnimi czasy stałem się dość wytrwałym czytelnikiem i oglądaczem poczynań redaktorów Nowego Ekranu, co poniżej widać|:
Z jednej strony medialna sieczka, a z drugiej zimny prysznic - magiel finansowy
Jak uwierzyć w niezawisłość sądu? - jawne-niejawne
Bo coś takiego jak honor to dla nich papier do d... i wcale nie żartem Król Julian rzecze: Hańba wam!
Tutaj jeszcze ciekawiej...
Wierzyć się w to nie chce, ale materiał nie kłamie...
PAN NIE JEST ZADOWOLONY...
The Boat That Rocked czyli Radio na fali
Jak pracuje rząd?
poniżej fragment spotkania
ministerialnego..:
m – minister
u1- urzędnik 1
u2 - urzędnik2
m: Dzień dobry, dzień dobry.
Siadajcie panowie. Rozgłośnie pirackie....Zapewniłem premiera, że
zlikwidujemy je w ciągu roku.
U1: Jak pan zaraz zauważy, nie łamią
istniejącego prawa.
M: To wkrótce się to zmieni,|panie...
u2: - Frederix.|
m: - Frederix. Dlatego jesteśmy w
rządzie. Jeśli coś się nie podoba wymyśla się na to ustawę.
Jeśli już o tym mówimy, panie...
u2:- Frederix.|
m:- Frederix.
U1: Tak..?
M: Powinniśmy wymyślić ustawę
zabraniającą pańskiej fryzury.
U1 - Nie podoba się panu?
m: - Nikomu się nie podoba. Z
wyjątkiem ślepców. I pewnie ci mijając pana odczuwają wstręt.
Ma pan dzień na włosy i 2 tygodnie na
piratów. Do widzenia.
Jest to fragment dialogu (w wolnym
tłumaczeniu) z filmu (na szczęście...) „The Boat That
Rocked”.
Tylko dlaczego myślę że tak właśnie
pracują nasi włodarze?
Powinno to Was zachęcić do samego
filmu na który zapraszam...
Atu jak zwykle profesjonalniej...
PAN JEST ZADOWOLONY... Z FILMU...
środa, 19 września 2012
Czytanie „papieru”...
Jakże inaczej odbieram czytanie
„prawdziwej” książki, przez kilka lat prawie odwykłem od
zwykłej papierowej... I muszę przyznać że nawet zapach,
specyficzny, książki kiedyś zawilgoconej odbiera się jako wcale
znośny i „sentymentalny”? Może...
W ręce i przed oczy wszedł Aleksy
Pokryszkin „Myśliwiec” wydana w 1949r nakładem Wydawnictwa
„Prasa Wojskowa”.
Czyta się to dziwnie, choć ja
wychowany jeszcze w dobie „kultu” partii i wojska, ale już nieco
otrzaskany... Traktuję ją jako eksponat, i pamiątkę z |”okresu”.
Książka zainteresuje chyba tych,
którzy interesują się lotnictwem, ale z pkt. widzenia „komunisty”,
ideologa wręcz, oraz pilota. Autor skupia się na poznawaniu technik
walki mysliwców z tamtego okresu, analiz, opisów i własnych
dokonań – a to wszystko na przestrzeni II wojny światowej.
Dziś bawić będą archaizmy typu:
„człowiek radziecki” czy opis jakże ważnego: „W tym czasie
zaszło ważne zdarzenie w moim życiu osobistym. Wiosną
czterdziestego drugiego roku zostałem przyjęty do partii. Rolę
swoją, jako komunista, rozumiałem tak: dążyć wytrwale do tego,
by zawsze być pierwszym w boju i nauce. Legitymację partyjną
wręczano mi na lotnisku w pobliżu Krasnodonu.”
Taki to język... takie czasy... tylko wujek Stalin wciąż żywy... :)
PAN JEST ZADOWOLONY...
wtorek, 18 września 2012
Seansu filmowego przy niedzieli cd..
Tym razem nic z SF...
Na pierwszy ogień poszedł wygrzebany
z pudła „Across the universe” - hmn... ale wizje były jednak fantastyczne...
Nie jestem fanem filmów tego typu,
mówiąc szczerze nie potrafię nawet oglądać w „całości”,
jak też i innych. Romansidło, jak romansidło, ale piosenki
zaśpiewane fajnie i to mnie skusiło... zwłaszcza aranżacje
Poniżej dwa kadry ze scen
finałowych... A sam film polecam, choćby dla muzyki i śpiewu ;)
„Notebook” - film przeleżał kilka
lat, jakos nie miałem ochoty po recenzjach oglądać... Jednak wola
ma słaba... i pułkownik trafił na ekran domowy. Z jednego jestem
zadowolony, dobrze się stało że nie oglądałem tego filmu wtedy
gdy się ukazał. Nie miałbym takiego dystansu, nie zrozumiałbym, i
znając siebie, po kilku minutach odstawiłbym z powrotem na półkę.
Tym razem udało się, i poleciał w
całości. Nie ma zamiaru streszczać i opisywać, każdy odbiera
inaczej, dla mnie to była kwintesencja miłości i wierności
„obietnicom”
„Róża” - może nie pułkownik,
ale swoje odczekała. Film trudny, bo o czymś, o czym kiedyś się
nie mówiło, bo krasnaja armia była nietykalna, a i temat mazurów
i warmiaków do dziś bywa „niewyraźny”. Wielkiego halo nie było
i nie będzie, a wartościowy to materiał bo „ludzki”.
KLIK I PROFESJONALNY OPIS...
„Stepy” lub Beyond the steppes – Film z 2010 który tez nie odbił się specjalnym echem wśród polskiej publiki. Może stoi za tym czas? Choć to dziwne, 1920 siedzi w „naszych” głowach, a II w. światowa jakby znikała z naszej świadomości... przyczyną może być patos komunistyczny, ta ilość filmów wojennych którymi nas raczono w jego dobie...
Stepy to sedno tego co przeżyły
kobiety wygnane, ale nie tego co myślały...
„Drzwi” oryginalny tytuł „Az
Ajto” - pozycja dla wszystkich uczących się „rozumieć”
innych, akceptować... Oraz o tym jaka „miłość” może, czy
powinna być...
Wiedza zbyteczna... i „matura to bzdura”...
Od kilku lat mam wrażenie
uwsteczniania się „młodzieży”, sam nie jestem wykształcony, mam
jedynie tą maturę... którą to program „Matura to bzdura”
ukazuje jako wielce zbyteczną... Obraz jaki pokazują nam, jest dla
mnie zatrważający. Studenci/tki swą ignorancją, bezczelnością
maskują niewiedzę PODSTAWOWĄ. Obracając się w środowisku ludzi
„prostych”, po zawodówkach, podstawówkach, czasem technikach
postanowiłem pokazać im kilka z tych programów. Faktem jest,
ludzie ci nie mieli lat 18-25(na oko) jak Ci z programu... lecz 35-55
lat a na pytania padające w czasie programu w znakomitej większości
odpowiadali już w trakcie czytania cytatów...
Zresztą na co dzień osoby te używają
języka bez „przecinków” nadmiarowych, i błyskają co raz
dowcipem wcale nie rynsztokowym.
Swego czasu czytałem o panu Fiszerze
Franciszku, i jak zachwalany był jako niezrównany humorysta (WIĘCEJ
TUTAJ), mnie się wydaje, że był to facet w dobrym miejscu i
dobrym czasie... choć postawy jego chwalić nie mogę, bo z opisu
wynika że trutniem był wielkiego kalibru, ja przy niem to gucio z
pszczółki maji...
Innym przykładem, dla mnie
pobudzającym okazał się portal zbyteczna.pl,
poza bzdurami tam wypisywanymi, uśmiałem się sam z siebie... Wg.
Mnie najstarszym drzewem polskim bo tak mnie uczono dawno temu miał
być dąb „Bartek” a tu jak się okazuje, żyję w niewiedzy tyle
lat... bo to cis Henrykowski jest najstarszym drzewem... Czy uważacie
że to wiedza zbyteczna?
Jestem kiepski, nie walduś i nie
ferdek, ale kiepski z pamięcią do dat, imion, nazwisk, języków...
Ale moje „morale” bardzo się podniosło po wizycie znajomej z
południa. Jakieś 2 lata temu poznałem panią, nomen omen
nauczycielkę historii, przewodniczkę z zamiłowania i dodatkowego
zarobku... Przyjechała do mej mieściny, bo ma taką wizję, by
zjeździć ten kraj wzdłuż i wszerz... a rok temu padło na mnie ;>
Odebrałem ich (ją i jej syna) z dworca, wsiedliśmy do samochodu i
zapytałem tak pół żartem, czy ich d... nie boli po podróży, i
jaką chcą trasę na nocleg... szybką czy widokową?
Koleżanka odparła że widokową, syn
nie miał wyjścia, ja zresztą też... słowo się rzekło. Chcąc
błysnąć pojechałem tempem spacerowym i zacząłem opowiadać co
mijamy, jak to wyglądało dawniej... takie niby bzdury, ale
opowiadałem to co zapamiętałem z gazet, książek, co mnie
zaciekawiło w artykule z internetu...
Kiedy zajechaliśmy na „nocleg” po
ok. godzinie (co i tak było naciągane, bo miasto kilkakrotnie
wzdłuż i poprzek przejechałem – stare miasto...) koleżanka
bardzo bezpośrednio zapytała mnie czy sobie z niej nie żartuję, i
to co o mnie wie, to jakos jej nie pasuje do tego, jak ich obwiozłem
po mieście... tzn. wie że jestem mechanik z wykształcenia, na ów
czas zajmuję się hydrauliką i „budowlanką”, ale nijak jej nie
pasuje to do „wiedzy” o moim mieście, i róznych ciekawostkach.
I to co mnie tak połechtało, to
„nawet ja, jako przewodniczka zawodowa nie myślałam że można
ciekawie i tyle opowiedzieć w czasie tak krótkiej jazdy...”
I teraz pada pytanie, choć nie
specjalnie interesuje mnie historia, a tylko ciekawostki związane z
moim miastem, regionem, to czy taka wiedza jest zbyteczna zważając
na moją profesję?
To że prócz tego znam się na
komputerach, potrafię sam naprawić monitor, odzyskać dane z
uszkodzonego dysku, naprawić pralkę, samochód, wzmacniacz... to
jest to wiedza zbyteczna?
Oraz to że wiem co nieco o trenach,
kto i po co je napisał, pamiętam kawał Bogurodzicy, i co nieco z
inwokacji – to jest to wiedza zbyteczna?
Spotkałem się niedawno z przytykiem
dot. mojej znajomości angielskiego... słowo daję, dogadam się,
„rencami i nogyma”, ale nie swobodnie... lecz jak się okazuje, w
pewnym stanie ciała i ducha bywam poliglotą... czyżbym miał
jakieś ukryte zahamowania? A może moje „ja” właśnie to
traktuje jako wiedzę zbyteczną.. ;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)