Nie ma to jak... nie tak całkiem stare... POLSKIE FILMY! ;)
Dzis postanowiłem przypomnieć kilka filmów, o których myślę że są cały czas aktualne... I nie są to tzw. "filmy kultowe".
"Ring" (1989) - obaraz polskiego sportu (w tym przypadku boks), nie pozostawia złudzeń, film suchy rzekłbym, ale nie dla ludzi, którzy ze sportem do czynienia mieli, i gdyby tylko chcieli opowiadać... (materiału na scenariusze byłoby bez liku)... Film kończy się happy endem a mimo trafił na moją półkę...
Obrazków brak...
Prywatne śledztwo (1987) z przepięknymi rolami Romana Wilhelmiego, Jana Peszka...
Czy ktoś z Was zastanawiał się kiedyś co by zrobił w podobnej sytuacji? Mniemam że tak. Ale od myślenia do czynu... Jeśli nie oglądaliście - żałujcie, i szukajcie, by jak najszybciej zobaczyć.
Wielka majówka(1981) - Dlaczego to oglądać? a choćby dla Piechocińskiego i Zamachowskiego, dla muzyki Maanamu! - rozbawiło mnie trochę określenie "film muzyczny" - ale... muzyka, piosenki w tym obrazie oddają niesamowity klimat tamtego czasu. IMHO ten film, bez tej muzyki nie istniał by, a muzyka bez tego filmu.. hmn.. jest dobra, ale z filmem, jest doskonała!
Prawo i pięść(1964) - Czym jest western? Czy można taką "konwencję" zaadoptować do naszych realiów?
Odpowiedź znajdzie się w tym filmie... czarne i białe charaktery, broń, "pojedynki"...marzenia, spełniona i niespełniona miłość...
Film warty przypomnienia choćby dla Skarżanki, Pietruskiego, Holoubka.
Nikodem Dyzma(1956) wspaniały pierwowzór "Kariery Nikodema Dyzmy" z niezapomnianym R. Wilhelmim, jak również "Kariery Nikosia Dyzmy" z Czarkiem Pazurą...
Dlaczego wspaniały? Bo pierwszy, bo czarno-biały, bo utrzymany w klimacie międzywojennym. Bo inny niż jego następcy...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wojna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wojna. Pokaż wszystkie posty
sobota, 1 grudnia 2012
środa, 19 września 2012
Czytanie „papieru”...
Jakże inaczej odbieram czytanie
„prawdziwej” książki, przez kilka lat prawie odwykłem od
zwykłej papierowej... I muszę przyznać że nawet zapach,
specyficzny, książki kiedyś zawilgoconej odbiera się jako wcale
znośny i „sentymentalny”? Może...
W ręce i przed oczy wszedł Aleksy
Pokryszkin „Myśliwiec” wydana w 1949r nakładem Wydawnictwa
„Prasa Wojskowa”.
Czyta się to dziwnie, choć ja
wychowany jeszcze w dobie „kultu” partii i wojska, ale już nieco
otrzaskany... Traktuję ją jako eksponat, i pamiątkę z |”okresu”.
Książka zainteresuje chyba tych,
którzy interesują się lotnictwem, ale z pkt. widzenia „komunisty”,
ideologa wręcz, oraz pilota. Autor skupia się na poznawaniu technik
walki mysliwców z tamtego okresu, analiz, opisów i własnych
dokonań – a to wszystko na przestrzeni II wojny światowej.
Dziś bawić będą archaizmy typu:
„człowiek radziecki” czy opis jakże ważnego: „W tym czasie
zaszło ważne zdarzenie w moim życiu osobistym. Wiosną
czterdziestego drugiego roku zostałem przyjęty do partii. Rolę
swoją, jako komunista, rozumiałem tak: dążyć wytrwale do tego,
by zawsze być pierwszym w boju i nauce. Legitymację partyjną
wręczano mi na lotnisku w pobliżu Krasnodonu.”
Taki to język... takie czasy... tylko wujek Stalin wciąż żywy... :)
PAN JEST ZADOWOLONY...
niedziela, 16 września 2012
Czy czytanie to też choroba ciekawskich i płytkich?
Jakżeby inaczej... kontynuacja
czytania zasobów niniwa2.cba.pl niby sprzed lat kilku, ale czy coś
się zmieniło? Tylko nazwy programów i tytuły seriali, oraz
„persony”.. choć nie wszystkie.
Polityka
- 2006-09-16
Fragment
tekstu Edyty Gietki – Celebryci:
„Werczyński: - Jak się prosi Stuhra,
Jandę czy Gajosa, żeby poprowadzili jakiś event za kilkadziesiąt
tysięcy, odmawiają, bo mają próbę w teatrze za 500 zł.
To nie ta branża.
Pewnie też dlatego tacy jak Marek Kondrat są lepszą twarzą banków niż eventów. Kondrat od siedmiu lat współpracuje ze spółkami ING: - Wkroczyłem w ten nowy medialny świat w późnym wieku, po mnie nikt nie spodziewa się fajerwerków. To nie jest kraj, w którym człowiek, który przekroczy czterdziestkę, cokolwiek znaczy. Czytam jak sensację, że ktoś się połączył, inni nie są już razem, ja nie wiem, kto to jest, ale widać większość wie. Ten nowy świat przyniósł im nowy rodzaj oferty - wszystko ma cenę. To korzystają z tego, a prasa przysparza im punktów, o których myślą, że to punkty dodatnie.
Kondrat powiada, że jego świat znika ze swoim obyczajem, monolityczny, nudny. - Nie bazują na mnie tabloidy, ale bazują firmy ubezpieczeniowe i poczytuję sobie za sukces, że nie mieszczę się w nowym świecie. Na chwilę zainteresowano się moją aktywnością finansową, że jakoby kupiłem hotel w Sopocie i pałac w pobliżu. Ale nie wchodzę w utarczki w myśl zasady - polemika powoduje prolongatę tematu...”
Etykiety:
celebryci,
holocaust,
honor,
komora gazowa,
krematorium,
martyrologia,
obóz koncentracyjny,
parcie,
pieniądze,
ss,
szkło,
śpiewanie,
taniec,
wojna
Subskrybuj:
Posty (Atom)