Zacznę od pytania. Czy są jakieś granice absurdu, zidiocenia? Czy wszystko mozna wytłumaczyć "potrzebą" ZYSKU....
"Żyjemy w trudnych czasach - epoce zmniejszającego się czytelnictwa i
nieustannego ogłupiania ludzi przez media. Wiele osób opinie i
światopogląd pań publicystek i panów publicystów szybko zaszczepia na
własnym gruncie i zaczyna traktować jak swoje własne, a że lansowane
przez telewizję i inne media gadające głowy oraz współcześni idole inteligencją nie
grzeszą, obserwujemy postępujące zidiocenie kolejnych społeczeństw.
Do czego to wszystko prowadzi? Współczesnym światem zaczyna rządzić
polityczna poprawność, która coraz częściej zaczyna sięgać himalajów
absurdu. Jej przejawy można dostrzec na każdym kroku." - to cytat ze strony nomen omen "paranormalnej" ale jakże w tym jednym z nielicznych prawdziwym artykuliku... (LINK do strony)
Poruszone tam kwestie: patryiotyzmu, żydowska, homoseksualizmu, równouprawnienia kobiet i mężczyzn... aborcji, to kilka z ważniejszych, ale wiele jeszcze przed nami...
Dziś mało kto nie BOI się wyrażać jasno i dobitnie swego zdania, czy do każdego "własnego zdania" potrzebujemy argumentów? Czy nie możemy już mieć wiary, przekonań nie koniecznie popartych "twardymi dowodami"?
Mało tego? Popatrzmy na działania ekonomiczne... kto przy korycie ten pan... i czytajmy z własnego podwórka - kilka przykładów:
1. marchewka to owoc - (zawsze warzywem była), dlaczego tak? Ano do produkcji dżemów itp stosuje się karoten jako barwnik m.in. i mamy wzgląd ekonomiczny by uznać warzywo za owoc i absurd gotowy...
2. przykład krzywizny banana i ogórka - jak wyżej, tylko chodzi tu o konkretny kraj i jego włości zamorskie gdzie takie właśnie banany (z takim właśnie zakrzywieniem rosną), a ogórki to juz nie pamietam, ale chodzilo chyba o konkretną odmianę. I co mamy? Czystą ekonomie...
3. Żaba to ryba, i morska do tego...
Sądy o tym, komu decydować o homoseksualiźmie, o aborcji, o kwestiach żydowskich - okazuje się najlepiej ekonomia prawi...świat zysków i strat rządzi nami, a duch... duch się unosi... a czasem ekonomię co niektórzy podpierają jego imieniem...
PAN NIE JEST ZADOWOLONY...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wiara. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wiara. Pokaż wszystkie posty
piątek, 8 lutego 2013
sobota, 13 października 2012
kącik filmowy...
Też się nazbierało co nieco...
Ale tylko kilka opiszę...
Trójkat Bermudzki - starszy film bo z 1987r, a jednak pięknie pokazujący jak wielka może być przyjaźń, do jakich poswięceń można być zdolnym (mimo swych ułomności) by żyć, i życie zabierać, i o życie dbać...
Jak dla mnie jeden z ciekawszych obrazów i pokaz gry Kociniaka, Peszka oraz Pietraszaka.
LINK do opisu.
W imieniu diabła - produkcja z przed roku,czyli 2011. Film trudny, bo poruszający dziś już mało pamiętaną historię Sióstr Betanek, choc nie jest to tak oczywiste (że to nie chodzi) dla oglądającego, jeśli nie interesował się, nie czytał informacji z nimi związanych. Poza pewnym studium psychologicznym postaci, warto obraz zobaczyć choćby po to, by uzmysłowić sobie, jak sekta może sie "rodzić" tam, gdzie jej najmniej można się byłoby spodziewać.
LINK do opisu.
Party przy świecach - też starszy obraz (1980) znanego naturszczyka Jana Himilsbacha. Przepiękna komedia obyczajowa obrazująca polską naturę w myśl przysłowia "zastaw się, a postaw się" i "czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal". IMHO ten film trzeba zobaczyć! By m.in. ujrzeć siebie w "nieco" krzywym zwierciadle...
LINK do opisu.
Ponieważ film był realizowany dla telewizji, nie ma plakatu,a le na znanym portalu mamy co nieco z filmu:
Ale tylko kilka opiszę...
Trójkat Bermudzki - starszy film bo z 1987r, a jednak pięknie pokazujący jak wielka może być przyjaźń, do jakich poswięceń można być zdolnym (mimo swych ułomności) by żyć, i życie zabierać, i o życie dbać...
Jak dla mnie jeden z ciekawszych obrazów i pokaz gry Kociniaka, Peszka oraz Pietraszaka.
LINK do opisu.
W imieniu diabła - produkcja z przed roku,czyli 2011. Film trudny, bo poruszający dziś już mało pamiętaną historię Sióstr Betanek, choc nie jest to tak oczywiste (że to nie chodzi) dla oglądającego, jeśli nie interesował się, nie czytał informacji z nimi związanych. Poza pewnym studium psychologicznym postaci, warto obraz zobaczyć choćby po to, by uzmysłowić sobie, jak sekta może sie "rodzić" tam, gdzie jej najmniej można się byłoby spodziewać.
LINK do opisu.
Party przy świecach - też starszy obraz (1980) znanego naturszczyka Jana Himilsbacha. Przepiękna komedia obyczajowa obrazująca polską naturę w myśl przysłowia "zastaw się, a postaw się" i "czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal". IMHO ten film trzeba zobaczyć! By m.in. ujrzeć siebie w "nieco" krzywym zwierciadle...
LINK do opisu.
Ponieważ film był realizowany dla telewizji, nie ma plakatu,a le na znanym portalu mamy co nieco z filmu:
Subskrybuj:
Posty (Atom)